Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zupy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zupy. Pokaż wszystkie posty

środa, 15 kwietnia 2015

Zupa kokosowa z zielonych warzyw

Dzisiaj bez szczególnego wstępu - zupa jak zupa - ZAWSZE pyszna :-) zwłaszcza gdy jest przygotowana w tajskim stylu.


Składniki (na ok. 6 porcji):

2 udka bez skóry
1 łodyga trawy cytrynowej,zmiażdżona tłuczkiem
kawałek (ok. 4-5 cm) imbiru
1 szalotka lub mała cebula
3-4 listki limonki kaffir (lub skórka otarta z całej limonki)
1 suszona lub świeża papryczka chili
2-3 łyżki jasnego sosu sojowego
1,5 l wody
400 ml mleka kokosowego

średniej wielkości brokuł, podzielony na różyczki
pół zielonej cukinii, pokrojonej w półplasterki
200 g mrożonego zielonego groszku
100 g groszku cukrowego
2 spore garście świeżego szpinaku
2 łyżeczki brązowego cukru 
sok z 1 lub nawet 1,5 limonki
sos rybny do smaku

100 g szerokiego makaronu ryżowego

posiekana natka pietruszki do przybrania

Przygotowanie:

Udka zalewamy zimną wodą i zagotowujemy. Zdejmujemy szumy i dodajemy: trawę cytrynową, imbir, szalotkę, listki kaffiru, papryczkę chili i sos sojowy. Gotujemy około 1 godzinę i 20 minut.

Następnie wyciągamy wszystkie przyprawy, cebulę i udka. Udka obieramy z mięsa, dodajemy je do wywaru. Wlewamy mleko kokosowe i całość zagotowujemy. Wówczas wrzucamy warzywa (oprócz szpinaku) i gotujemy 10 minut. 

Przyprawiamy do smaku sosem rybnym, cukrem i sokiem z limonki. Zestawiamy zupę z ognia i wrzucamy połamany makaron ryżowy oraz szpinak. Po upływie 10 minut makaron zmięknie, więc możemy podawać zupę.

Podajemy ją posypaną natką pietruszki i opcjonalnie z odrobiną sosu chili.

Smacznego!


poniedziałek, 30 marca 2015

Orientalny rosół z kurczaka. Z imbirem, trawą cytrynową i chili.

Zupy - moja miłość. Bez nich nie wyobrażam sobie życia. Zdecydowanie wolę na obiad dobrą, pożywną zupę niż drugie danie. Wiadomo, czasem człowiek (zwłaszcza mężczyzna) nie naje się na obiad samą zupą, ale to zawsze dobry wstęp do reszty posiłku. W Azji - zwłaszcza wschodniej i południowo-wschodniej - jada się bardzo dużo zup. Stanowią one integralny element prawie wszystkich posiłków, łącznie ze śniadaniem (np. zupa miso w Japonii). Rozgrzewają, ułatwiają trawienie i "nawilżają" organizm.

Dzisiejsze danie to moja wariacja na temat polskiego rosołu i aromatycznej, rozgrzewającej, ostro-kwaśnej zupy azjatyckiej. Polskim akcentem jest włoszczyzna, azjatyckim trawa cytrynowa, liście kaffiru, imbir i sos rybny.


Składniki (na 4 porcje):

2 całe udka z kurczaka, obrane z skóry
2 litry wody
2 liście laurowe
1 łyżeczka soli

1 duża pojedyncza pierś kurczaka
250 g mrożonej włoszczyzny pokrojonej w paski
2 łodygi trawy cytrynowej
2 liście limonki kaffir
2 łyżki sosu rybnego
1 łyżka sosu sriracha (lub innego ostrego na bazie chili)
kawałek (około 3 cm) obranego imbiru, pokrojonego w grube plastry
1 łyżeczka brązowego cukru
sok z całej limonki
70około 100 g pszennego makaronu  typu mie lub chow mein
świeża kolendra do podania

Przygotowanie:

Udka zalewamy zimną wodą i zagotowujemy. Zdejmujemy szumy, dodajemy liście laurowe i sól i całość gotujemy na wolnym ogniu co najmniej godzinę.

W międzyczasie trawę cytrynową pozbawiamy zewnętrznej warstwy i miażdżymy ją trzonkiem noża .
Pierś kurczaka płuczemy i kroimy w kostkę.

Gdy udka będą miękkie wyciągamy je z garnka (możemy wykorzystać je do czegoś innego lub po usunięciu kości dodać mięso do zupy). 

Do wywaru wrzucamy trawę cytrynową, imbir, liście kaffiru i pokrojoną pierś kurczaka, zagotowujemy. 

Następnie dodajemy włoszczyznę i całość gotujemy około 10 minut. Doprawiamy sosem rybnym, sosem chili, cukrem i sokiem z limonki i gotujemy kolejne 10 minut. Wrzucamy makaron, gotujemy jeszcze 5 minut.

W razie potrzeby doprawiamy sosem rybnym lub jasnym sojowym (jeżeli zupa będzie zbyt mało słona po dodaniu makaronu).

Rosół podajemy posypany odrobiną świeżej kolendry lub natki pietruszki.

Smacznego!

poniedziałek, 16 marca 2015

CANH NAM GAA - wietnamski rosół z grzybami

Uwielbiam wietnamskie rosoły. Najbardziej znanym jest Pho Bo - aromatyczny, wspaniały rosół wołowy. Troszkę mniej znany, ale równie dobry jest Pho Ga - rosół z kurczaka. Dziś  chciałabym podzielić się z Wami przepisem na rosół z dodatkiem grzybów. Bardzo sycący, z dużą ilością mięsa, z powodzeniem może zastąpić nasz polski rosół.

Danie stworzyłam na podstawie przepisu z książki Rosemary Brissenden "South East Asian Food".




Składniki (na około 6 porcji):

2-3 udka z kurczaka obrane ze skóry o wadze około 500 g
200 g żołądków drobiowych, przekrojonych na  2-3 części
1,5-2 l wody
1 marchew
1 pietruszka
2 łodygi selera naciowego
100 g makaronu "szklanego" - vermicelli z fasoli mung (naprawdę robionego z grochu)
1 łyżka oleju roślinnego
1 pierś kurczaka, pokrojona w kostkę lub cienkie paski
1/2 czerwonej cebuli, pokrojonej w drobną kostkę
4 grzyby mun
4 suszone grzyby shiitake
opcjonalnie kilka suszonych boczniaków
około 4-5 łyżek sosu rybnego (w sumie)
1 łyżka jasnego sosu sojowego
pieprz do smaku
posiekany szczypior do dekoracji

Przygotowanie:


Makaron namaczamy w zimnej wodzie około 15 minut, po czym kroimy na mniejsze kawałki.

Grzyby namaczamy we wrzątku, po czym kroimy na paseczki.

Udka i żołądki wkładamy do garnka i zalewamy zimną wodą. Zagotowujemy, zdejmujemy szumy, dodajemy obrane i przekrojone na pół marchew, pietruszkę i seler. Doprawiamy 2 łyżkami sosu rybnego i sosem sojowym i na małym ogniu gotujemy około 1,5 godziny.

W międzyczasie na oleju podsmażamy cebulę. Gdy się zeszkli dodajemy pierś kurczaka i smażymy, aż zetnie się mięso. Wówczas dodajemy dwie łyżki sosu rybnego i pokrojone grzyby i całość przesmażamy około 3 minut.

Z wywaru (nie zestawiamy go z ognia) wyciągamy udka (żołądki zostawiamy), marchew, pietruszkę i seler. Obieramy mięso z kości a warzywa kroimy w plasterki i z powrotem wrzucamy je do zupy. 

Następnie dodajemy makaron oraz podsmażoną pierś kurczaka z grzybami. Całość gotujemy jeszcze około 20 minut i w razie potrzeby doprawiamy sosem rybnym i pieprzem.

Rosół nalewamy do miseczek w taki sposób, by znalazły się tam wszystkie składniki. Podajemy posypane posiekanym szczypiorem.

Smacznego!

środa, 18 lutego 2015

Chińska zupa ostro-kwaśna z wieprzowiną i tofu

Drugi z kolei przepis na chińską zupę ostro- kwaśną. Jak wspominałam poprzednio – przepisów na tę zupę jest od zatrzęsienia. Różnią się dodatkami, ale wspaniały ostro-kwaśny smak pozostaje :) Jest to jedna z najlepszych zup, jakie kiedykolwiek jadłam. Bardzo prosta w przygotowaniu, składniki są powszechnie dostępne, więc przygotujcie ją i zaskoczcie rodzinę :)
Składniki (na 4 solidne porcje):
200 g schabu
marynata do mięsa:
1 łyżeczka cukru
1 łyżka octu ryżowego (lub pół łyżki białego winnego)
2 łyżki wytrawnego białego wina
1 łyżka jasnego sosu sojowego
1 łyżka oleju z prażonych ziaren sezamu
2 łyżki posiekanej kolendry
1,5 litra bulionu drobiowego (może być z kostki)
1 papryczka chili, pokrojona w plasterki (z nasionkami)
5 suszonych grzybków mun
1 spora łyżka pędów bambusa z zalewy
1 szalotka
opakowanie (180g) twardego tofu
1 łyżka jasnego sosu sojowego
1 łyżka ciemnego sosu sojowego
3 łyżki octu ryżowego (lub 1,5 białego winnego)
do zagęszczenia:
3 łyżki mąki kukurydzianej
5-6 łyżek zimnej wody
jajo do wykonania niteczek

 Przygotowanie:
Schab kroimy w cienkie plasterki, a następnie w cienkie paseczki długości około 4 cm.
W misce dokładnie mieszamy składniki marynaty i wkładamy do niej mięso. Odstawiamy na około 30 minut.
Grzyby mun zalewamy wrzątkiem, odstawiamy na 20 minut, po czym wyrzucamy ich twarde nóżki, a resztę kroimy w cienkie paseczki.

Paprykę chili i szalotkę kroimy w plasterki.
Zagotowujemy bulion, dodajemy mięso wraz z marynatą, pędy bambusa, szalotkę, grzybki mun i chili. Gotujemy około 20 minut. Następnie dodajemy pokrojone w kostkę tofu i gotujemy kolejne 10 minut.
W jednej miseczce mieszamy mąkę kukurydzianą z zimną wodą (by uzyskać pastę).
W drugiej roztrzepujemy jajko widelcem.

Najpierw wlewamy do zupy pastę kukurydzianą (jednocześnie mieszając zupę). Zagotowujemy, doprawiamy zupę sosem sojowym (jasnym i ciemnym) i octem ryżowym. 

Zupa powinna być ostro-kwaśna, więc w razie potrzeby dodajcie więcej octu. Gdyby była dla Was za mało słona (ja dużo nie solę) doprawcie solą lub jasnym sosem sojowym.

Doprawioną zupę zagotowujemy i ciągle mieszając wlewamy do niej cienkim strumieniem rozbełtane jajko. Utworzą się nam wówczas cienkie niteczki.

Przelewamy zupę do miseczek i dekorujemy świeżą kolendrą.

Smacznego!

Inspiracja pochodzi z książki Jacka Wana „Tao Smaku”.

Tom Kha Gai – tajska kokosowa zupa z kurczakiem

Tom kha gai to sztandarowa, znana na całym świecie, kokosowa zupa z kurczakiem rodem z Tajlandii. Ostro-kwaśna w smaku, jednakże jest to smak zrównoważony przez słodycz cukru i mleka kokosowego. Kto nie próbował musi koniecznie to nadrobić, zwłaszcza, że bardzo łatwo przygotować ją w domu. Podstawowymi składnikami tej zupy są: glangal – kuzyn imbiru, który różni się nieco od niego smakiem, mleko kokosowe, sos rybny, sok z limonki, liście limonki kaffir i chili. W związku z tym, że trudno u nas dostać galangal, możecie zastąpić go kawałkiem imbiru, który dodatkowo nada zupie rozgrzewającego charakteru :) Ostatecznie można użyć gotowej pasty tom kha i dodać tylko mleko kokosowe, kurczaka i grzyby.
Składniki (na ok. 4 porcji):
3-4 udka kurczaka bez skóry
kawałek galangalu lub imbiru wielkości kciuka
2 łodygi trawy cytrynowej lub 3 łyżeczki pasty z trawy cytrynowej
4 listki limonki kaffir (lub skórka otarta z połowy limonki)
1 papryczka chili
5 suszonych grzybów shiitake lub pieczarek
1 puszka mleka kokosowego (400 ml)
sok z połowy limonki
1-2 łyżeczki cukru
sos rybny do smaku
posiekana tajska bazylia (może być też zwykła) do przybrania
z grubsza posiekana świeża kolendra
Przygotowanie:

Galangal lub imbir obieramy i ścieramy na tarce. Łodygę trawy cytrynowej miażdżymy np. tłuczkiem do mięsa.
Grzyby shiitake zalewamy wrzątkiem i odstawiamy na około 20 minut, po czym kroimy je w plasterki.
Papryczkę chili kroimy w plasterki
Udka zalewamy 1-1,5 l zimnej wody, zagotowujemy i zdejmujemy szumy. Dodajemy starty galangal lub imbir, trawę cytrynową (lub pastę), listki limonki kaffir, papryczkę chili i 2 łyżki sosu rybnego. Gotujemy do miękkości mięsa (około 50 minut).
Ugotowane udka wyciągamy z wywaru, studzimy, oddzielamy mięso od kości, po czym wrzucamy je z powrotem do zupy. Wyciągamy trawę cytrynową (jeżeli używaliśmy łodyg). 

Dolewamy mleko kokosowe, dodajemy grzyby (shiitake lub pieczarki pokrojone w plasterki) i doprawiamy do smaku sokiem z limonki, cukrem i sosem rybnym. Zupa powinna mieć zrównoważony słodko-kwaśno-ostry smak. Gotujemy zupę jeszcze około 5 minut, po czym przelewamy do miseczek tak, by w każdej znalazła się porcja kurczaka, grzybów i chili.

Każdą porcję zupy posypujemy kolendrą i bazylią w ilości, która nam odpowiada.

Smacznego!

Zupę możecie też ugotować na resztkach z pieczonego kurczaka.

Kimchi JJigae – gęsta zupa z kimchi

Przygotowując kimchi, a w zasadzie zupę z niej, po raz drugi w życiu złapałam się na myśli „matko, jakie to ostre” (pierwszy raz był na Węgrzech, gdy hojnie posmarowaliśmy swoje kawałki bagietki Ostrym Stefkiem – pikantną paprykową pastą Eros Pista). Stwierdzam, że w tej chwili wśród najbardziej pikantnych kuchni świata pierwsze miejsce zajmuje u mnie koreańska – jeżeli przygotowywałam coś według oryginalnego przepisu, to było to ledwie zjadliwe – nawet dla mnie. Dlatego trochę zmniejszam ilość chili i pasty gochujang, żeby wątroba mi nie eksplodowała żywym ogniem. Jeżeli ostre jest wciąż dla Was za ostre, także zmniejszcie ilość chili. Nie sztuką jest gotować coś stricte według przepisu, lecz przygotować to danie tak, by Wam smakowało :)
Pasta gochujang to koreańska pasta produkowana z papryczek chili, kleistego ryżu, fermentowanej soli i soi. Dodaje się ją do zup, gulaszy, marynuje w niej mięso, czy dodaje do ryżu. Ma taki ostro-słony smak i z lekka można w niej wyczuć też aromat pasty miso (z fermentowanej soi). Swoją kupiłam przez Internet, więc nie wiem czy jest dostępna w sklepach (chociaż w sklepach z typowo orientalną żywnością powinna być, ale u mnie nie ma niestety takich sklepów).
Dzisiejsze danie to tradycyjna gęsta zupa przygotowywana na bazie kimchi z dodatkiem tofu i tuńczyka w puszce. Tuńczyka możecie zastąpić boczkiem lub innym, tłustawym mięsem wieprzowym. Zupa ostra (jak to u koreańczyków ;) i rozgrzewająca, a mój przepis uwzględnia poprawki odnośnie stopnia ostrości (w razie czego możecie jeszcze bardziej zmniejszyć ilość gochujang lub nie dawać jej wcale, bo kimchi też jest ostra w smaku).

Składniki (na 2 porcje):
1 szklanka dobrze ukiszonej kimchi (co najmniej ośmiodniowej)
1 puszka (120g) tuńczyka w oleju
1 łyżeczka pasty gochujang (możecie pominąć)
1 ząbek czosnku przeciśnięty przez praskę
kawałek (ok. 1,5 cm) imbiru startego na tarce
2 szklanki wody
180 g (opakowanie) twardego tofu, pokrojonego w kostkę
opcjonalnie sól, ale kimchi jest dość słona
dodatek ode mnie – sok z 1/2 limonki (tak mi pasowało, żeby przełamać mdły smak tuńczyka)
opcjonalnie posiekany szczypior
Przygotowanie:

Do garnka wkładamy kimchi, pastę gochujang, imbir i czosnek. Dusimy razem około 7 minut, aż kapusta stanie się przezroczysta.
Następnie dodajemy wodę i tuńczyka i dusimy około 10 minut. Na koniec dodajemy tofu, szczypior oraz sok z limonki i gotujemy jeszcze około 3 minut.

Smacznego!

Przepis pochodzi ze strony Korean Bapsang

Zupa po japońsku z makaronem udon i kurczakiem

Właśnie do przygotowania tej zupy potrzebowałam przyprawy shichimi. Zupa z makaronem udon wywodzi się z Japonii.  W zależności od regionu można spotkać jej różne wersje np. ciemną (z ciemnym sosem sojowym) lub jasną (z jasnym). Podstawowymi składnikami  bulionu, obok sosu sojowego są: dashi (wywar z ryby bonito i wodorostów kombu), mirin (słodka, płynna przyprawa o zawartości alkoholu ok. 14%) i oczywiście makaron udon – gruby, pszenny makaron (czasem z dodatkiem skrobi z tapioki).
Jako dodatki stosuje się szczypiorek, grzyby, mięso z kurczaka i wszelkiego rodzaju warzywa. W związku z tym, że nie dysponuję płatkami katsuobushi, zupę przygotowałam na bazie bulionu drobiowego i bulionu dashi instant. Japończyk pewnie przeżegnałby się nogą za ten bulion drobiowy, ale nam ta zupa w takim wydaniu bardziej smakuje. Jeżeli chcecie i lubicie, możecie przygotować ją z samego dashi, dodając około 10 g granulatu na litr wody.
Składniki (na 4 porcje):
2 udka z kurczaka, umyte i obrane ze skóry
2 marchewki, obrane
1 por (jasnozielona część)
1,2 litra wody
2 łyżeczki dashi w proszku
2-3 łyżki jasnego sosu sojowego (do smaku)
3 łyżki mirinu
2 łyżki sake
5 suszonych grzybów shiitake
150 g groszku cukrowego (lub np. świeżego szpinaku)
1/4 pęczka posiekanej natki pietruszki
200 g świeżego makaronu udon
szczypta przyprawy shichimi (przepis tu)
szczypta chili w płatkach
Przygotowanie:
Udka zalewamy zimną wodą, doprowadzamy do wrzenia, zdejmujemy ewentualne szumy, dodajemy marchew i pora, zmniejszamy ogień i gotujemy około 50 minut na wolnym ogniu. Następnie wyciągamy marchew, pora i udka.
Marchew i pora kroimy w plasterki, a udka oddzielamy od kości i dzielimy na mniejsze części.
W międzyczasie namaczamy shiitake we wrzątku (około 30 minut). Następnie odsączamy je, odcinamy twarde trzonki i kroimy kapelusze w plasterki.
Jeżeli używamy groszek cukrowy, obgotowujemy go około 2 minut we wrzątku.
Do wywaru z kurczaka dodajemy mirin, sake i sos sojowy, zagotowujemy. Następnie dodajemy makaron i całość podgrzewamy jeszcze 2-3 minuty.
W miseczkach układamy kawałki kurczaka, marchewki i pora, groszek cukrowy (lub świeży, umyty szpinak), grzyby oraz makaron i całość zalewamy gorącym bulionem. Posypujemy posiekaną natką pietruszki, shichimi i chili w płatkach.
Smacznego!

Rozgrzewająca zupa drobiowo-warzywna z mlekiem kokosowym / Warming vegetable coconut soup

Uwielbiam zupy – nie tylko jeść ale i wymyślać nowe. Nawet nie tyle wymyślać, bo nie siedzę i nie dumam pół dnia z czego zrobić zupę, tylko robię ją z tego co mam pod ręką. Z połączenia kilku prostych składników z ciekawymi dodatkami może wyjść bardzo smaczna potrawa. Taka jak ta zupa z włoszczyzną, papryką, cukinią, dynią i kurczakiem z dodatkiem mleka kokosowego.
I love soups – not only to eat them but also creating new recipes. I am not that kind of person who thinks almost all day about what to do on dinner, I just take what I have in my pantry, combine and the dinner is just done :) A simple combination of some simple and interesting products – like this soup – a combination of vegetables with chicken and coconut milk.

Składniki (6 porcji):
4 pałki z kurczaka obrane ze skóry
około 1 litr wody
250 g mrożonej włoszczyzny pokrojonej w paski
około 300 g dyni, obranej i pokrojonej w kostkę (można pominąć lub użyć mrożonej)
1 średniej wielkości zielona cukinia, pokrojona w półplasterki
1 czerwona papryka pokrojona w kostkę
400 ml mleka kokosowego
pół pęczka natki pietruszki (lub kolendry, gdy ktoś lubi)
1 papryczka chili
3 listki limonki kaffir (lub skórka otarta z połowy lub jednej limonki)
1 liść laurowy
3-4 łyżki sosu rybnego
2-3 łyżki jasnego sosu sojowego do smaku (dolewamy stopniowo)
1 łyżka octu ryżowego (lub 1/2 łyżki białego octu winnego)
2 łyżki soku z limonki lub cytryny
1 łyżeczka cukru
2 łyżeczki czerwonej pasty curry

Przygotowanie:

Pałki kurczaka zalewamy zimną wodą i zagotowujemy. Zdejmujemy ewentualne szumy, dodajemy liść laurowy, papryczkę chili w całości, liść laurowy i liście limonki kaffir (lub skórkę z limonki).
Gotujemy około 40 minut po czym dodajemy włoszczyznę, dynię, paprykę i cukinię. Wlewamy też mleko kokosowe, dodajemy sos rybny i pastę curry i gotujemy kolejne 10 minut.
Następnie wyciągamy pałki z zupy i obieramy je z mięsa, które ponownie wrzucamy do zupy.
Na koniec doprawiamy octem, sokiem z limonki, cukrem i sosem sojowym do smaku oraz dodajemy posiekaną natkę i gotujemy jeszcze jakieś 5 minut.
W wersji bardziej pożywnej, po wyłączeniu gazu do zupy wrzucamy cienki makaron ryżowy (sam napęcznieje), ale wówczas trzeba będzie trochę dosolić zupę.

Smacznego!

wtorek, 17 lutego 2015

Zupa Miso z makaronem soba i kurczakiem / Siromisu with soba and chicken

Postanowiłam zrobić coś dobrego dla siebie i spożywać więcej pasty miso, która ma fantastyczne, prozdrowotne właściwości (mam nadzieję, że je odczuję :) Miso jest bardzo bogatym źródłem białka, wapnia, fosforu, żelaza, potasu, magnezu, lecytyny i witaminy B 12. Składniki zawarte w miso poprawiają działanie układu trawiennego; rozpuszczają cholesterol, przeciwdziałając miażdżycy; odtruwają organizm (zmniejszają negatywne działanie alkoholu i nikotyny); łagodzą negatywne skutki menopauzy. Trwają też badania nad wykorzystaniem jej w terapii chorób onkologicznych. Ze względu na swoje właściwości, pastę miso zawsze dodajemy na końcu gotowania, nie zagotowując ponownie zupy (*).
Dziś przedstawiam swój pomysł na zupę z dodatkiem makaronu soba i kurczaka, gotowaną na bazie włoszczyzny, na koniec doprawioną dashi w proszku i białą pastą miso. Ilość dashi i miso podaję orientacyjnie, ponieważ najlepiej doprawiać zupę tymi składnikami według własnego gustu. Na mnie np. zbyt duża ilość miso działa odpychająco, bo jest dość słodka, a ja nie lubię zup na słodko. Dashi i miso dodajemy stopniowo po pół łyżeczki, próbując danie.

I decided to do something good for my health and eat more miso paste adding it to more meals. Studies reveal that miso contains dipilocolonic acid, an alkaloid that chelates heavy metals like radioactive strontium. As a result, miso is essential for discharging these heavy metals from the body. Miso, like other soyfoods, contains high concentration of a potent anti-cancer agent known as genistein. Researches indicate that miso contains 25 times more genistein than other unfermented soyfoods, like soy milk and tofu. As such, miso is beneficial in lowering the risk of cancer, especially breast cancer. Miso has high concentration of essential isoflavones, which are important in reducing cholesterol in the body. Hence, it effectively reduces the risk of coronary heart diseases. Being a good source of powerful antioxidants, miso sharply eliminates free radicals from tissues and protects cell membranes from ageing. In turn, miso is a good natural agent for resisting ageing. Miso is rich in several essential minerals, such as sodium, zinc, copper, and manganese, which are necessary for various vital functions of the body. Zinc acts as an important cofactor in a wide variety of enzymatic reactions which are significant for immune function and wound healing. Copper and manganese, found in miso, are important enzyme cofactors and essential components of the enzyme, superoxide dismutase, which is essential in energy production and antioxidant defenses. Copper is also responsible for providing ground substance and flexibility in blood vessels, bones, and joints. Copper helps in hemoglobin synthesis which is necessary for transporting and releasing oxygen throughout the body. Miso helps in secreting digestive fluids in the stomach, thereby facilitating and regulating digestion (*).
Today I prepared miso soup with soba noodles and chicken breast based on vegetable broth and dashi. Dashi’s and miso’s quantities are given more orless because they depend on Your individual taste. For example I do not like too much miso paste in soup because it is sweet and for me sweet soups are hard to digest. The best way is to adding dashi and miso step by step fitting their quantities to Your taste.
Składniki (na 4 porcje)

2 marchewki
1 pietruszka
kawałek selera korzeniowego
1 mały por
2 piersi kurczaka
50 g makaronu soba
1-2 łyżeczki bulionu dashi instant
1-2 łyżeczki jasnej pasty miso
łyżeczka suszonych glonów wakame
pokrojona chili do dekoracji
sól
Przygotowanie:

Umyte, całe piersi umieszczamy w garnku. Zalewamy 1-1,5 l zimnej wody i doprowadzamy do wrzenia. Zdejmujemy ewentualne szumy i dodajemy obraną włoszczyznę. Gotujemy około 1-1,5 godziny na wolnym ogniu, pod przykryciem.
W międzyczasie namaczamy glony w zimnej wodzie. Następnie płuczemy je na sitku. Makaron przygotowujemy według przepisu na opakowaniu (najlepiej złamać go na pół, żeby łatwiej było go później jeść).
Ugotowane mięso i warzywa wyciągamy z wywaru. Marchewkę kroimy w ukośne plasterki, pierś w plastry a pora w większe słupki. Odkładamy.
Zestawiamy bulion z ognia, dodajemy do niego najpierw 1 łyżeczkę dashi, 1 łyżeczkę pasty miso i szczyptę soli. W razie potrzeby dodajemy więcej miso, dashi i soli. Na 4 porcje użyłam mniej więcej 2 łyżeczki dashi i 2 łyżeczki miso plus sól do smaku. Bulionu z miso już nie zagotowujemy, żeby nie stracił cennych właściwości.
Do miseczek wkładamy makaron, mięso, marchewkę i pora i zalewamy bulionem. Przybieramy chili.

Smacznego!

Ingredients (4 servings):
2 carrot, peeled
1 parsley, peeled
half celery, peeled
1 small leek
2 chicken breasts, skinless and boneless
50 g soba noodles
1-2 tsp instant dashi
1-2 tsp shiromisu
1 tsp dried wakame seaweeds
salt
sliced chili to decoration
Preparation:
Place chicken in a pot and pour about 1-1,5 liter of water. Bring it to a boil, discard all scums and add carrots, a parsley, a celery and leek. Simmer it for about 1-1,5 hour.
Meantime soak wakame in cold water and prepare soba noodles according to a package instructions.
Remove vegetables and meat from broth and set-aside. Slice carrot and chicken, cut into julienne a leak.
Stopp cooking the broth and add one teaspoon of dashi a pinch of salt and one teaspoon of miso. Taste and regarding Your preferences add more dashi, miso and salt. I used almost 2 teaspoons of miso and 2 teaspoons of dashi for 4 servings and salt to taste. Do not bring the soup to a boil with miso because it will lose its value.
Place chicken slices, soba, sliced carrot, leek and wakame in soup bowls and pour soup. Top by chili slices.
Enjoy!

Grzybowa Tom Yum / Tom Yum Hed

Kolejny przepis na zupę inspirowany kuchnią tajską i ich najsłynniejszą na świecie zupą Tom Yum. Tym razem w wersji z grzybami – pieczarkami, shiitake i mun. Jeżeli macie dostęp do innych azjatyckich grzybów (np. słomkowych lub enoki), możecie dodać także je. Żeby zupa była bardziej sycąca dodałam szklany makaron nitki (tzw. z fasoli mung choć w rzeczywistości z grochu). Zostało mi też trochę gotowej pasty tom yum, więc dodałam jej jedną łyżeczkę, ale możecie nie dodawać jej wcale lub przygotować zupę wyłącznie na jej bazie.
Another soup recipe based on famous Thai Tom Yum soup. This time with mushrooms – shiitake, mun and champignons but if You have available enoki or straw mushrooms You may add them as well. You may enrich the soup by adding glass noodles. It will be more hearty. I got some leftover tom yum paste so I added 1 teaspoon to the soup but You may not add it at all or prepare the soup only on its base as well.
Składniki (na 4 porcje):

2 suszone papryczki chili
1/2 łyżeczki ziaren kolendry (rozgniecionych w moździerzu)
2-4 łyżki sosu rybnego
3-4 listki limonki kaffir
1 łodyga trawy cytrynowej lub 1 łyżeczka pasty z trawy cytrynowej
sok z połowy limonki
kawałek (ok. 2 cm) startego galangalu lub imbiru
1 szalotka
1  łyżeczka pasty tom yum
lub (by zastąpić powyższe składniki):
3 kopiaste łyżki pasty tom yum

sos rybny do smaku
8 pieczarek
6 suszonych grzybków mun
8-10 suszonych grzybów shiitake
5 szklanek wody
100 g szklanego makaronu (z fasoli mung, a dokładniej grochu)

Przygotowanie:

Obraną szalotkę opalamy nad ogniem tak jak naszą cebulę do rosołu. Grzyby mun i shiitake zalewamy wrzątkiem i odstawiamy na około 20 minut. Po tym czasie kroimy je w paseczki. Pieczarki oczyszczamy i kroimy w plastry.
W garnku zagotowujemy wodę, dodajemy papryczki chili, trawę cytrynową, opaloną szalotkę, kolendrę, listki limonki kaffir, galangal lub imbir, 2 łyżki sosu rybnego i 1 łyżeczkę gotowej pasty tom yum. (Podane składniki możemy zastąpić 3 łyżkami gotowej pasty tom yum).
Następnie dodajemy pokrojone grzyby i gotujemy około 15 minut. Pod koniec dodajemy sok z limonki i doprawiamy do smaku sosem rybnym. Zestawiamy zupę z gazu i wrzucamy pocięty nożyczkami (ciężko go połamać) szklany makaron.

Smacznego!

Ingredients:
2 dried chilies
1/2 tsp ground coriander
2-4 tbsp fish sauce
3-4 kaffir lime leaves
1 lemongrass or 1 tsp lemongrass paste
fresh juice form 1/2 lime
grounded fresh galangal or ginger (about 2 cm)
1 shallot
1 tsp tom yum paste
or
3 tbsp tom yum paste
fish sauce to taste
8 champignon mushrooms
6 dried mun mushrooms
8-10 dried shiitake
5 cups of ater
100 g glass noodles
Preparation:
Place peeled shallot on a grate directly above the flame of a gas burner and cook turning ocasionally until blackend in few places.
Soak mun and shiitake mushrooms in a hot water for at least 20 minutes. Then slice them. Clean champignon mushrooms and slice them.
Boil water in a pot and add: chilies, ground coriander, 2 tbsp fish sauce, kaffir lime leaves, lemongrass, galangar or ginger, shallot and 1 tsp tom yum paste. (You may replace these ingredients by 3 tbsp tom yum paste)
Add all mushrooms and cook 15 minutes. Then add lime juice and season with fish sauce if You need. Turn off the gas and add glass noodles cut into pieces by scissors (it is hard to break them by hands).
Enjoy!

Miso ramen (japoński rosół z pastą miso)

Moje drugie podejście do pasty miso i glonów wakame. Po ostatniej, niezbyt udanej próbie (że też mi się alarm w głowie nie włączył, gdy w przepisie zobaczyłam taaaką ilość glonów, do tego zalewanych wrzątkiem. Od razu mogłam zadać sobie pytanie jakie wodorosty żyją w źródłach termalnych?!) powiedziałam sobie „nie zrażaj się i na spokojnie, po swojemu coś z tym zrobisz, żeby było smaczne”. Dało radę? Dało! Kolejny dowód na to, że nie zawsze warto ślepo podążać za przepisami. Czasem lepiej je modyfikować lub przygotować coś po swojemu. Przede wszystkim ma być smacznie, a nie modnie.
Ramen to coś w rodzaju japońskiego rosołu przygotowywanego na bazie bulionu drobiowego, wieprzowego, wołowego lub rybnego. Generalnie istnieją trzy rodzaje ramen, które rozróżniamy na podstawie użytych składników – miso ramen (na bazie pasty miso), ramen sojowy (na bazie sosu sojowego) oraz ramen wyłącznie na bazie soli (a w zasadzie solonego mięsa). (*) Najpierw przygotowujemy bulion, którym następnie zalewamy makaron z dowolnymi dodatkami.
Przygotowałam dla Was miso ramen – rosół drobiowy z dashi i pastą miso. Jako dodatków użyłam szpinaku, glonów wakame, kukurydzy, mięsa drobiowego i oczywiście makaronu. Zapraszam.
 
Składniki (na 4 porcje):
2 udka kurczaka obrane ze skóry
1,2 litra wody
1 łyżeczka bulionu dashi w proszku (można pominąć)
1-2 łyżki jasnej pasty miso
1 łyżka jasnego sosu sojowego
makaron ramen (nie miałam, więc użyłam chow mein, może być też inny makaron jajeczny)
kukurydza z puszki
liście młodego, świeżego szpinaku
2 łyżeczki glonów wakame
sezam do dekoracji
Przygotowanie:
Udka kurczaka zalewamy zimną wodą, doprowadzamy do wrzenia, zmniejszamy ogień i bez przykrycia gotujemy do miękkości z dodatkiem pół łyżeczki soli (około godzinę). Mięso odkładamy na bok, dzielimy na części, które mastępnie dodamy do potrawy.
Bulion przecedzamy przez drobne sitko i ponownie wstawiamy na gaz. Dodajemy dashi i sos sojowy i całość doprowadzamy do wrzenia. Gotujemy 2 minuty, po czym zestawiamy zupę z gazu. Na powierzchni zupy umieszczamy sitko, do którego wkładamy pastę miso. Przecieramy ją, od razu łącząc z zupą, żeby w zupie nie było większych kawałków. Już nie gotujemy!
W międzyczasie przygotowujemy makaron według przepisu na opakowaniu. Glony wakame zalewamy zimną wodą, odstawiamy na 5 minut. Szpinak płuczemy, osuszamy i kroimy w paseczki. Sezam możemy lekko podprażyć na suchej patelni.
Do miseczek wkładamy makaron, kukurydzę, kawałki kurczaka, glony i szpinak. Zalewamy bulionem i posypujemy sezamem.
Smacznego!

Tom Kha Hed, tajska zupa grzybowa / Thai coconut mushroom soup

Zupa ta chodziła za mną bardzo długo, a chęć na nią nieustannie podsycała we mnie autorka bloga „Kuchnia Tajska według Dagmary”, która przygotowała dwie przepyszne zupy grzybowe. Cóż mi pozostało? Zakasać rękawy i zaspokoić swój apetyt na zupę grzybową w tajskim wydaniu. Przygotowując ją skorzystałam z tradycyjnego przepisu na bazę Tom Kha oraz porad Dagmary. Dorzuciłam też 3 suszone kapelusze prawdziwków, które znacząco „podkręciły” smak zupy.
Z całego serca polecam Wam tę nieziemsko aromatyczną zupę. Może ona stanowić alternatywę dla tradycyjnej, polskiej zupy grzybowej.
Składniki (na 4 porcje) / Ingredients (4 servings):

500 ml bulionu drobiowego / 500 ml chicken stock
kawałek (3 cm) obranego imbiru / fresh ginger (3 cm long)
2 ząbki czosnku / 2 garlic cloves
2 łyżeczki pasty z trawy cytrynowej / 2 tsp lemongrass paste
3 liście limonki kaffir / 3 kaffir lime leaves
1 suszona chili / 1 dried chili
8 pieczarek pokrojonych w plasterki / 8 sliced champignon mushrooms
5 grzybków shiitake / 5 dried shiitake mushrooms
3 kapelusze suszonego prawdziwka / 3 dried boletus mushroom caps
400 ml mleka kokosowego / 400 ml coconut milk
2 łyżki sosu rybnego / 2 tbs fish sauce
łyżeczka cukru / 1 tsp brown sugar
sok z połowy limonki / juice from 1/2 lime
pół łyżeczki galangalu (można pominąć) / 1/2 tsp galangal powder

Przygotowanie:

Grzybki shiitake i prawdziwki zalewamy ok. 150 ml wrzątku i moczymy około 30 minut. Następnie kroimy je w plasterki, a wodę, w której się moczyły zachowujemy do zupy.
Do garnka wlewamy bulion, dodajemy imbir, rozgnieciony ząbek czosnku, suszoną papryczkę, liście limonki kaffir i pastę z trawy cytrynowej (lub 1 łodygę zmiażdżoną tłuczkiem). Zagotowujemy i pod przykryciem gotujemy około 10 minut.
Następnie odławiamy czosnek i imbir (oraz łodygę trawy cytrynowej, jeżeli jej użyliśmy), a do zupy dodajemy pokrojone w plasterki pieczarki oraz pozostałe grzyby wraz z wodą, w której się moczyły. Całość zagotowujemy, dodajemy mleko kokosowe, sos rybny, galangal oraz cukier i całość gotujemy około 10 minut. Dodajemy sok z limonki i gotujemy jeszcze ok. 5 minut. Przed podaniem odławiamy liście kaffiru i papryczkę chili. Zupę możemy posypać kolendrą lub natką pietruszki. Jeżeli taka zupa jest dla nas zbyt mało sycąca, możemy ją podawać np. z makaronem soba (próbowałam i jest naprawdę super).
Smacznego!

Preparation:
Soak shiitake and boletus caps for about 30 minutes in hot water (about 150 ml) and then slice them. Keep the water from soaking, we will add it to a soup.
Pour a stock in a pot, add peeled ginger, crushed garlic cloves, dried chili, kaffir lime leaves and lemongrass paste (or 1 bruised lemongrass). Bring it to a boil and then simmer on a medium-low heat for about 10 minutes.
Remove the garlic, ginger and lemongrass (if You used a root). Add to the soup sliced champignons mushrooms, shiitake and boletus mushrooms with a water in which they were soaking. Bring it to a boil, add coconut milk, fish sauce, galangal powder and sugar and simmer for about 10 minutes. Add a fresh lime juice and simmer for next 5 minutes.
Remove chili and kaffir lime leaves before serving. Serve with chopped cilantro leaves (or parsley). For a big hunger You may serve soup with soba noodles (it is relly delicious in that combination).
Enjoy Your meal!

Phở bò. Wietnamska zupa z wołowiną

Pho jest jednym z najpopularniejszych dań kuchni wietnamskiej. Podobnie jak pad thai w Tajlandii, pho jest najczęściej spotykanym daniem kuchni ulicznej Wietnamu. Jest to rodzaj rosołu z makaronem ryżowym. Najczęściej pho gotuje się na kościach wołowych (phở bò), ale równie popularna jest phở gà z kurczakiem. Co więcej, do grupy dań pho zaliczamy także inne dania na bazie makaronu ryżowego, które z zupami mają niewiele wspólnego. Myślę, że będziemy mieli okazję zapoznać się z kilkoma z nich :)
Dziś jednak zacznijmy od klasyki – pho na bulionie wołowym. Uważam, że jeżeli czegoś nie znamy, a chcemy się nauczyć, to musimy zacząć od podstaw. I dopiero na bazie nabytego doświadczenia możemy eksperymentować.
Aha! Proszę uzbroić się w cierpliwość, bo gotowanie pho to proces długotrwały :) Jeżeli jednak poświecimy na to czas, danie odwzajemni się nam wspaniałym smakiem i aromatem.

Składniki (na 4 porcje):
500 g wołowiny z kością (najlepiej byłoby gotować bulion na kościach wołowych i mięsie, ale bardzo trudno dostać same kości)
2 duże cebule
2 gwiazdki anyżu
3 ziarenka kardamonu
kawałek imbiru ok. 7 cm
1/2 laski cynamonu
5 goździków
sos rybny
sól
pół łyżeczki nasion kolendry
2 łyżeczki cukru trzcinowego
sok z limonki
dodatki:
300 g makaronu ryżowego wstążki, przygotowanego według przepisu na opakowaniu
kawałek polędwicy lub udźca wołowego pokrojonego w cieniutkie plastry
dymki, pokrojone w paseczki lub plasterki
kiełki fasoli mung (akurat użyłam rzodkiewki, bo nigdzie nie mogłam dostać świeżych kiełków fasoli)
chili pokrojona w plasterki
opcjonalnie sos hoisin
posiekana kolendra (jeśli ktoś lubi, ja na razie nie mogę się do niej przemóc)

Przygotowanie:

Do dużego garnka wkładamy wołowinę z kością lub kości i mięso i zalewamy zimną wodą. Doprowadzamy do wrzenia i gotujemy około 15 minut, po czym wylewamy wodę. Kości i mięso obieramy (kości z resztek mięsa, mięso z błon i farfocli).
Oczyszczone kości i mięso wkładamy ponownie do garnka i zalewamy zimną wodą (około 3-3,5 litrami, bo zupa będzie odparowywać podczas gotowania). Zagotowujemy, zdejmujemy szumy, zmniejszamy gaz i na wolnym ogniu, bez przykrycia gotujemy wywar 2 godziny. Pojawiające się szumy zdejmujemy na bieżąco.
W międzyczasie na ogniu opalamy obrane cebule i obrany imbir. Po 2 godzinach gotowania wywaru, dodajemy do niego anyż, cynamon, opalone cebule i imbir, kardamon, goździki oraz ze 2-3 łyżki sosu rybnego. Gotujemy kolejne 2 godziny (na małym ogniu, bez przykrycia, jak nasz polski rosół). W razie gdyby woda zbyt szybko odparowywała, do garnka dolewamy przegotowaną, ciepłą wodę.
Po dwóch godzinach doprawiamy do smaku sosem rybnym , cukrem, solą oraz kolendrą w ziarenkach i gotujemy jeszcze około 15-20 minut. Następnie z zupy wyciągamy kości i mięso i całość przelewamy przez sitko, żeby pozbyć się przypraw.
Do miseczek nakładamy makaron, cienkie plasterki surowego mięsa (pod wpływem gorącego bulionu mięso się zetnie), dymkę, chili i kiełki, ewentualnie odrobinę sosu hoisin. Całość zalewamy gorącym, czystym bulionem. Na końcu skrapiamy zupę sokiem z limonki.
Wietnamczycy spożywają pho w ten sposób, że najpierw pałeczkami wyjadają zawartość, by na końcu popić rosołem, a my możemy zjeść jak nam wygodnie
:)
Smacznego!
Przepis powstał na bazie przepisu autorstwa J. Kenji López-Alt ale został przeze mnie lekko zmodyfikowany.

Japońska zupa miso. Z czerwonej pasty (akamiso)

Zupa miso to tradycyjne danie kuchni japońskiej. Japończycy spożywają ją do większości posiłków w ciągu dnia, także na śniadanie. Zupę miso przygotowuje się na bazie bulionu dashi i sojowej pasty miso z dodatkiem np. grzybów, glonów, warzyw, tofu lub ryby.
Dashi jest bulionem ugotowanym na bazie płatków katsuobushi – ryby bonito (z rodziny makrelowatych) oraz wodorostów kombu będących bogatym źródłem naturalnego glutaminianu sodu (nie przesłyszeliście się – glutaminian sodu jest organicznym związkiem chemicznym, stosowanym w kuchni azjatyckiej na masową skalę; nie oceniam tego, ale sama staram się go wystrzegać). W Polsce można kupić dashi w postaci granulatu gotowego do sporządzenia bulionu.
Pasta miso produkowana jest ze sfermentowanej soi z dodatkiem koji (grzybów hodowanych na ziarenkach ryżu, który przeszedł specjalną obróbkę), ryżu i jęczmienia. Jest ona bardzo bogatym źródłem białka, wapnia, fosforu, żelaza, potasu, magnezu, lecytyny i witaminy B 12. Składniki zawarte w miso poprawiają działanie układu trawiennego; rozpuszczają cholesterol, przeciwdziałając miażdżycy; odtruwają organizm (zmniejszają negatywne działanie alkoholu i nikotyny); łagodzą negatywne skutki menopauzy. Trwają też badania nad wykorzystaniem jej w terapii chorób onkologicznych. Ze względu na swoje właściwości, pastę miso zawsze dodajemy na końcu gotowania, nie zagotowując ponownie zupy.
Smak, aromat oraz wygląd pasty miso mogą się różnić w zależności od sposobu przygotowania, długości fermentacji soi, użytych składników, a nawet pory roku. Wyróżniamy jednak trzy podstawowe rodzaje pasty miso:
- shiromisu (biała pasta miso)
- akamisu (czerwona pasta miso)
- awasemiso (pasta powstała z wymieszania dwóch pozostałych)
Najbardziej znana jest shiromisu, powtająca w procesie krótkiej fermentacji z niewielkim dodatkiem ziaren soi. Charakteryzuje się ona delikatnym smakiem. Czerwona pasta miso ma bardziej aromatyczny smak, ponieważ powstaje z większej ilości ziaren soi poddawanych procesowi długiej fermentacji (nawet ponad rok). (*)
Odnośnie samej zupy, to hmmmm… Wyszperałam gdzieś w Internecie przepis na zupę z czerwonej pasty miso (takową posiadam) z dodatkiem 4 łyżek suszonych glonów wakame. Przepis był na 4 porcje, a 4 łyżki wakame rozrosły się do gigantycznych rozmiarów. Nie wspomnę o zapachu, który wokół siebie roztaczały. Przepis pochodził z jakiejś amerykańskiej strony, ponoć od rodowitej Japonki (nie mogę teraz znaleźć źródła, bo gapa nie zapisałam, ale jak znajdę to obiecuję, że podam), więc myślałam, że będzie ok, no ale niestety :( Powiem tylko, że sama zupa mi smakowała, z glonami już nie. Mimo tego, że ryby uwielbiam, owoce morza także i ich zapach mnie nie razi, to wakame w takiej ilości po prostu zabiły mnie smrodem (w smaku nie są takie złe). Jako, że pierwszy raz robiłam zupę miso, grzecznie podążałam za przepisem, choć głupia mogłam zaufać swej intuicji i nie nawalić tyle glonów do zupy. Ale jak to mawiają – „mądry Polak po szkodzie”, więc po wyciągnięciu stosownych wniosków przedstawiam Wam zmodyfikowany do jadalnego przepis

Składniki (na 4 porcje):
10 g granulatu dashi
1-2 łyżki czerwonej pasty miso
4-5 grzybków shiitake
1 płaska łyżka glonów wakame (można zastąpić je 1 arkuszem nori)
kostka tofu naturalnego (180 g)
1 posiekana dymka
Przygotowanie:

Grzyby shiitake moczymy we wrzątku około 30 minut. Glony wakame także zalewamy wrzątkiem, odstawiamy na około 10-15 minut (najlepiej gdzieś na balkon ;) po czym odcedzamy. Tofu kroimy w średniej wielkości kostkę.
W garnku zagotowujemy 4 szklanki wody. Dodajemy dashi w proszku, mieszamy i ponownie zagotowujemy. Dodajemy pokrojone w plasterki grzyby oraz posiekaną dymkę i gotujemy około 5 minut, po czym zestawiamy garnek z ognia. Na powierzchni zupy umieszczamy sitko, do którego wkładamy pastę miso. Przecieramy ją, od razu łącząc z zupą, żeby w zupie nie było większych kawałków.
Do miseczek nakładamy po kilka kostek tofu i trochę namoczonych glonów wakame lub nori. Całość zalewamy zupą, możemy posypać świeżym szczypiorem.

Smacznego!
W oryginalnym przepisie kazali dodać glony do gara, ja jednak radzę dodać je do miseczki.
(*) Informacje zawarte we wstępie znajdziecie tu i tu.

Zupa z kurczakiem i makaronem soba

Makaron soba wywodzi się z Japonii. Jest to bardzo cienki, szaro-brązowy makaron produkowany z mąki gryczanej, a dokładniej mieszanki mąki pszennej z gryczaną. Nie wiem czy w Polsce można dostać makaron soba w 100% zrobiony z gryki (na Zachodzie na pewno można), i nie jest to zbyt istotne, bo ten dostępny u nas jest naprawdę smaczny i do zup idealny.
Makaron soba można podawać na zimno np. z sosem przygotowanym z bulionu dashi, sosu sojowego i mirinu z dodatkiem glonów lub wasabi oraz na ciepło, we wszelkiego rodzaju zupach(*). Dzisiaj prezentuję jedną z nich: zupę z makaronem soba, kurczakiem, grzybami i szpinakiem.
Składniki (na 4 porcje):

1 łyżka oleju roślinnego
2 małe ząbki czosnku, bardzo drobno posiekane
2 cm kawałek imbiru, drobno posiekanego
2 łyżeczki pasty z trawy cytrynowej
4 szklanki bulionu warzywnego lub drobiowego (najlepiej z niewielką ilością soli)
2 łyżki ciemnego sosu sojowego
1 łyżka jasnego sosu sojowego
1 pierś kurczaka pokrojona w kostkę
kawałek pora (biało-zielonej części)
3 grzybki shiitake
1-2 łyżki octu ryżowego (lub białego winnego)
1 pęczek makaronu soba (w opakowaniu na ogół znajdują się 4 pęczki)
1 posiekana dymka
2-3 garście świeżego szpinaku baby, z grubsza przesiekane
ziarna białego sezamu do przybrania
Przygotowanie:

Grzybki shiitake zalewamy wrzątkiem, odstawiamy na 30 minut, po czym kroimy w plasterki.
W garnku, na oleju podsmażamy posiekany czosnek i imbir. Po upływie pół minuty dodajemy pastę z trawy cytrynowej. Smażymy mieszając kolejne pół minuty. Wlewamy bulion oraz sos sojowy jasny i ciemny. Zagotowujemy i wrzucamy pokrojoną pierś kurczaka. Ponownie zagotowujemy, zdejmujemy ewentualne szumowiny ;) , dodajemy shiitake i pokrojony w krążki por. Gotujemy około 10 minut, po czym dodajemy ocet ryżowy, przełamany na pół makaron i posiekaną dymkę. Gotujemy o minutę krócej niż według opakowania powinien gotować się makaron (u mnie 3 minuty). Zestawiamy z ognia i do gorącej zupy dodajemy posiekany szpinak. W razie potrzeby doprawiamy do smaku jasnym sosem sojowym i octem ryżowym. Zupę podajemy posypaną odrobiną ziaren sezamu.

Smacznego!
Uwaga! Bulion do potraw azjatyckich powinien być mniej słony od naszego domowego rosołu, a najlepiej nie zawierać w ogóle soli. Wynika to z tego, że smak tym zupom nadają sosy sojowe, rybny, grzybowy itd. które są słone same w sobie. Jeżeli nie posiadamy domowego bulionu możemy użyć wody lub ewentualnie bulionu przygotowanego z 1 kostki na 1 litr wody.

Chińska zupa grzybowa

Uwielbiam zupy wszelkiej maści. Mogę jeść je codziennie, nawet jako danie główne, byle cały tydzień nie jeść jednego rodzaju ;). Zupy jem w domu i zabieram do pracy, więc będą się one pojawiać na blogu dosyć często. Mam nadzieję, że przypadną Wam do gustu tak jak i mnie. Dzisiaj przepis na bardzo prostą i wręcz ekspresową w przygotowaniu zupę grzybową po chińsku.
Składniki (na 4 porcje):

1 l wywaru drobiowego (z samego mięsa bez soli i włoszczyzny) lub wody
1 szalotka
1 papryczka chili (bez pestek)
1 łyżka sosu rybnego
1-2 łyżki sosu sojowego jasnego
1 łyżka sosu sojowego ciemnego
1 łyżka sosu sojowo-grzybowego
5 pieczarek
4 suszone grzybki shiitake
3 suszone grzybki mun
50 g pszennego makaron np. lo mein lub chow mein
Przygotowanie:

Grzybki mun i shiitake zalać wrzątkiem (tak, by je przykrył) i zostawić na 20 minut. Następnie wyjąć je i pokroić w plasterki (shiitake) i paseczki (mun). Wodę zachować. Pieczarki oczyścić i także pokroić w plasterki.
W garnku zagotować wywar (lub wodę) wraz z wodą, w której moczyły się grzyby. Dodać drobno pokrojoną szalotkę, papryczkę chili i grzyby. Dodać sosy sojowe oraz sos rybny i całość gotować na wolnym ogniu około 10 minut. Następnie wrzucić pokruszony makaron i gotować jeszcze około 5 minut. Wyłączyć gaz, poczekać około 5 minut, aż makaron dostatecznie zmięknie i możemy podawać.
Smacznego!

Ostra zupa z pierożkami wonton

W zasadzie powinnam napisać piekielnie ostra zupa, ale zawsze możecie dodać mniej papryczek lub inną ich odmianę. Przyzwyczajona do tego, że w naszych sklepach papryczki raczej nie są zbyt ostre w smaku, zawsze do dań dodawałam ze 2 sztuki z nasionami. Tym razem też tak zrobiłam, tylko papryczki były inne – piekielnie ostre. Owszem, spróbowałam najpierw kawałek, ale był to kawałek bez nasion, który wydał mi się niezwykle „lajtowy”, więc do zupy bach 2 chili z nasionami, a później zupę musiałam „rozmnożyć” – czytaj zwiększyć jej ilość poprzez rozcieńczenie wodą. Inaczej nikt nie przełknąłby tej diabelskiej mikstury. A możecie wierzyć, że z narzeczonym mamy „przepalone gęby” i mało która ostrość jest nam straszna. Nie wiem co to za odmiana – papryczka zielona przechodząca w czerń lub całkiem czarna, malutka i wąska, tak maksymalnie do 7 cm długości. W sklepie opisana jako chili, ale to przecież nic nie mówi. Może jakaś odmiana cayenne? Nie mam pojęcia, może Wy będziecie wiedzieć, wówczas proszę o info :)
Wracając do zupy – zupa miała być z wontonami czyli pierożkami tradycyjnie przygotowywanymi z arkuszy ciasta wonton, a zawijanymi podobnie jak nasze uszka. Taa, ale dostań arkusze ciasta wonton poza Internetem i jeszcze do tego w rozsądnej cenie. Trzeba było zakasać rękawy i zabrać się do roboty. Ciasto na wontony to nic innego jak nasze ciasto na pierogi, tylko cieniej rozwałkowane. Potrzebowałam tylko 12 pierożków, a ilość ciasta pozwala na ulepienie około 40. Nadwyżkę ciasta (w kulce oprószonej mąką, zawiniętą w folię spożywczą) możemy z powodzeniem zamrozić i wykorzystać przy innej okazji.
Pomimo niewielu składników, zupa jest niezwykle aromatyczna (i bardzo ostra). Naprawdę polecam, tylko radzę uczynić ją nieco mniej diabelską :)
Składniki (na 4 porcje):
pierożki:
12 arkuszy ciasta wonton lub ciasto według tego przepisu:
około pół kilograma mąki
3 łyżki oleju
łyżeczka soli
około szklanka gorącej wody
farsz do pierożków:
150 g mielonego mięsa drobiowego
1 łyżka ciemnego sosu sojowego
1 łyżka sosu rybnego
1 żółtko
1 ząbek czosnku
1 posiekana dymka
zupa:
1 l bulionu drobiowego (z samego mięsa bez soli i włoszczyzny; ewentualnie w litrze wody rozpuścić 1 kostkę bulionu)
1 szalotka
1 bardzo ostra papryczka chili lub 2 mało ostre (bądź pozbawione pestek) wedle stopnia ostrości, jaki lubicie
2 łyżki sosu rybnego
1 łyżka sosu sojowego jasnego
1 łyżka sosu sojowego ciemnego
1 łyżka wina ryżowego (lub wytrawnego sherry, bądź białego wytrawnego)

Przygotowanie:

Ciasto: na stolnicę wysypujemy mąkę z solą tworząc kopczyk z zagłębieniem w środku. Do dołka nalewamy najpierw olej, a następnie trochę gorącej wody. Nożem (żeby nie poparzyć się) zagarniamy i lekko mieszamy ciasto. Stopniowo dodajemy kolejne porcje gorącej wody, zwracając uwagę na konsystencję ciasta. Przestajemy dolewać wodę, gdy ciasto daje się normalnie ugniatać, bez przyklejania się do rąk, ale jest miękkie i elastyczne. Solidnie  je wygniatamy, po czym formujemy z niego kulę, którą na około 20 minut umieszczamy pod miską, by ciasto „odpoczęło”. Dzielimy ciasto na kawałki, które bardzo cienko wałkujemy i następnie kroimy w kwadraty o boku około 5×5 cm. (Do naszej ilości pierożków wystarczy 1/3 ciasta, resztę możemy zamrozić).
Farsz: Mięso mielone „podsmażamy” na suchej patelni o nieprzywierającym dnie. Studzimy. Dodajemy przeciśnięty przez praskę ząbek czosnku, posiekaną szalotkę, sos sojowy i rybny oraz żółtko. Dokładnie mieszamy.
Przygotowujemy wywar: Do garnka wlewamy bulion, dodajemy drobno posiekaną szalotkę oraz pokrojoną w plasterki chili. Zagotowujemy, dodajemy sosy sojowe, sos rybny i wino. W razie potrzeby jeszcze doprawiamy sosem sojowym lub winem.
Pierożki: na kwadraty ciasta nakładamy farsz. Zlepiamy dwa przeciwległe rogi tak, by powstał trójkąt. Dwa dolne rogi łączymy ze sobą z tyłu, mocno ściskając (formujemy niejako na kształt naszych uszek).
Pierożki wrzucamy do wrzącej zupy i gotujemy około 3-5 minut. Na każdą porcję zupy podajemy 3 pierożki. Przed podaniem zupę posypujemy kolendrą lub dymką.

Smacznego!