Zupa miso to tradycyjne danie kuchni
japońskiej. Japończycy spożywają ją do większości posiłków w ciągu dnia,
także na śniadanie. Zupę miso przygotowuje się na bazie bulionu dashi i
sojowej pasty miso z dodatkiem np. grzybów, glonów, warzyw, tofu lub
ryby.
Dashi jest bulionem ugotowanym na bazie płatków katsuobushi
– ryby bonito (z rodziny makrelowatych) oraz wodorostów kombu będących
bogatym źródłem naturalnego glutaminianu sodu (nie przesłyszeliście się –
glutaminian sodu jest organicznym związkiem chemicznym, stosowanym w
kuchni azjatyckiej na masową skalę; nie oceniam tego, ale sama staram
się go wystrzegać). W Polsce można kupić dashi w postaci granulatu
gotowego do sporządzenia bulionu.
Pasta miso produkowana
jest ze sfermentowanej soi z dodatkiem koji (grzybów hodowanych na
ziarenkach ryżu, który przeszedł specjalną obróbkę), ryżu i jęczmienia.
Jest ona bardzo bogatym źródłem białka, wapnia, fosforu, żelaza, potasu,
magnezu, lecytyny i witaminy B 12. Składniki zawarte w miso poprawiają
działanie układu trawiennego; rozpuszczają cholesterol, przeciwdziałając
miażdżycy; odtruwają organizm (zmniejszają negatywne działanie alkoholu
i nikotyny); łagodzą negatywne skutki menopauzy. Trwają też badania nad
wykorzystaniem jej w terapii chorób onkologicznych. Ze względu na swoje
właściwości, pastę miso zawsze dodajemy na końcu gotowania, nie
zagotowując ponownie zupy.
Smak, aromat oraz wygląd pasty miso mogą
się różnić w zależności od sposobu przygotowania, długości fermentacji
soi, użytych składników, a nawet pory roku. Wyróżniamy jednak trzy
podstawowe rodzaje pasty miso:
- shiromisu (biała pasta miso)
- akamisu (czerwona pasta miso)
- awasemiso (pasta powstała z wymieszania dwóch pozostałych)
- shiromisu (biała pasta miso)
- akamisu (czerwona pasta miso)
- awasemiso (pasta powstała z wymieszania dwóch pozostałych)
Najbardziej znana jest shiromisu,
powtająca w procesie krótkiej fermentacji z niewielkim dodatkiem ziaren
soi. Charakteryzuje się ona delikatnym smakiem. Czerwona pasta miso ma
bardziej aromatyczny smak, ponieważ powstaje z większej ilości ziaren
soi poddawanych procesowi długiej fermentacji (nawet ponad rok). (*)

Odnośnie samej zupy, to hmmmm…
Wyszperałam gdzieś w Internecie przepis na zupę z czerwonej pasty miso
(takową posiadam) z dodatkiem 4 łyżek suszonych glonów wakame. Przepis
był na 4 porcje, a 4 łyżki wakame rozrosły się do gigantycznych
rozmiarów. Nie wspomnę o zapachu, który wokół siebie roztaczały. Przepis
pochodził z jakiejś amerykańskiej strony, ponoć od rodowitej Japonki
(nie mogę teraz znaleźć źródła, bo gapa nie zapisałam, ale jak znajdę to
obiecuję, że podam), więc myślałam, że będzie ok, no ale niestety
Powiem tylko, że sama zupa mi smakowała, z glonami już nie. Mimo tego,
że ryby uwielbiam, owoce morza także i ich zapach mnie nie razi, to
wakame w takiej ilości po prostu zabiły mnie smrodem (w smaku nie są
takie złe). Jako, że pierwszy raz robiłam zupę miso, grzecznie podążałam
za przepisem, choć głupia mogłam zaufać swej intuicji i nie nawalić
tyle glonów do zupy. Ale jak to mawiają – „mądry Polak po szkodzie”,
więc po wyciągnięciu stosownych wniosków przedstawiam Wam zmodyfikowany
do jadalnego przepis
Składniki (na 4 porcje):
10 g granulatu dashi
1-2 łyżki czerwonej pasty miso
4-5 grzybków shiitake
1 płaska łyżka glonów wakame (można zastąpić je 1 arkuszem nori)
kostka tofu naturalnego (180 g)
1 posiekana dymka
Przygotowanie:1-2 łyżki czerwonej pasty miso
4-5 grzybków shiitake
1 płaska łyżka glonów wakame (można zastąpić je 1 arkuszem nori)
kostka tofu naturalnego (180 g)
1 posiekana dymka
Grzyby shiitake moczymy we wrzątku około
30 minut. Glony wakame także zalewamy wrzątkiem, odstawiamy na około
10-15 minut (najlepiej gdzieś na balkon
po czym odcedzamy. Tofu kroimy w średniej wielkości kostkę.
W garnku zagotowujemy 4 szklanki wody.
Dodajemy dashi w proszku, mieszamy i ponownie zagotowujemy. Dodajemy
pokrojone w plasterki grzyby oraz posiekaną dymkę i gotujemy około 5
minut, po czym zestawiamy garnek z ognia. Na powierzchni zupy
umieszczamy sitko, do którego wkładamy pastę miso. Przecieramy ją, od
razu łącząc z zupą, żeby w zupie nie było większych kawałków.
Do miseczek nakładamy po kilka kostek
tofu i trochę namoczonych glonów wakame lub nori. Całość zalewamy zupą,
możemy posypać świeżym szczypiorem.
Smacznego!
W oryginalnym przepisie kazali dodać glony do gara, ja jednak radzę dodać je do miseczki.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz