Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bliski Wschód. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bliski Wschód. Pokaż wszystkie posty

piątek, 20 lutego 2015

Zielony hummus - z pietruszką i kolendrą

Hummus robię średnio raz w tygodniu, bo stosuję go do smarowania pieczywa zamiast masła. Przygotowuję go abo z bobu albo z ciecierzycy - żeby się nie znudził. Co więcej, robię go z różnymi dodatkami - dzisiejszy ze świeżą natką i kolendrą. Naprawdę fajna sprawa - nie tylko do kanapek, ale np. jako dip do warzyw.



Składniki:

150 g suchej ciecierzycy (lub puszka konserwowej)
2 łyżki pasty tahini (przepis na domową tahini)
3 łyżki soku z cytryny
2 łyżki zimnej wody
duży ząbek czosnku
pół pęczka natki pietruszki, posiekanej
garść liści kolendry, posiekanych
sól i mielona chili do smaku

Przygotowanie:

Jeżeli używamy suchej ciecierzycy - moczymy ją w wodzie z dodatkiem połowy łyżeczki sody oczyszczonej, co najmniej 8 godzin. Wody powinno być dużo, bo ciecierzyca znacznie zwiększy objętość. Następnie płuczemy ją na sicie i zalewamy świeżą wodą. Gotujemy do miękkości - około 1 h 20 minut.

Ugotowaną i ostudzoną ciecierzycę przekładamy do miksera. Dodajemy tahini, sok z cytryny, przeciśnięty przez praskę czosnek, 1 łyżkę zimnej wody, natkę oraz kolendrę  i całość miksujemy na dość gładką pastę. Gdyby masa była za gęsta, dodajemy jeszcze tyle zimnej wody, ile potrzeba.

Przekładamy hummus do miseczki i według uznania doprawiamy solą i chili (lub pieprzem).

Smacznego!

środa, 18 lutego 2015

Tradycyjne falafele

Nazwę przepisu zaczerpnęłam od Wojciecha Cejrowskiego. Taki zbieg okoliczności – w książce „Jerozolima” Samiego Tamimiego i Yotama Ottolengiego (z której wzięłam recepturę) obok przepisu na falafele znajduje się zdjęcie pewnego szyldu. Szyld jak to szyld – zachęca do zakupu falafeli – po arabsku i angielsku. Poniżej widnieje odręcznie dopisane flamastrem zdanie po polsku – „Bardzo dobre falafelki”. W książce nie ma słowa na temat autora tego dopisku, ale oglądamy programy Cejrowskiego i w jednym z nich pt. „Arabski sprzedawca”, traktującym o kupcach Jerozolimskich, widać jak to pan Wojciech dokonuje tego dopisku :) Świat jest jednak mały :)
Wracając do falafeli – ich sytuacja jest trochę skomplikowana. W tym sensie, że pochodzenie tego dania przypisują sobie zarówno różne nacje arabskie jak i Izraelczycy. Ci ostatni nawet, po proklamowaniu w 1948 roku państwa Izrael uznali falafele za swoje danie narodowe. Zaostrzyło to tylko i tak napiętą sytuację polityczną w tamtym regionie. Z resztą podobnie wygląda sprawa z hummusem.
Na szczęście zajadając falafelki nie musicie zastanawiać się czy bardziej jest to danie arabskie czy izraelskie. W zasadzie jedząc falafele, człowiek skupia się wyłącznie na ich wspaniałym smaku i chrupkości i nie myśli o niczym innym niż tylko o ich kolejnej porcji :) Tak, one uzależniają :)
Składniki (na ok. 20 sztuk):

300 g suchej ciecierzycy
1 mała cebula, pokrojona w drobną kosteczkę
2 ząbki czosnku
2 łyżki siekanej kolendry
1-2 łyżki siekanej natki pietruszki
1/2 łyżeczki mielonego kuminu
1/2 łyżeczki mielonej kolendry
1/4 łyżeczki mielonego kardamonu
3/4 łyżeczki soli
1/4 łyżeczki pieprzu cayenne
1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
1,5 łyżki mąki pszennej
2-3 łyżki zimnej wody
olej do smażenia (najlepiej rzepakowy lub ryżowy – o dużej temperaturze dymienia)

Przygotowanie:

Ciecierzycę zalewamy zimną wodą i odstawiamy do namoczenia na około 12 godzin. Następnie odsączamy ją i wraz z cebulą, czosnkiem, natką pietruszki i kolendrą dwukrotnie mielimy. Albo tak jak ja to robiłam – miksujemy pulsacyjnie na bardzo drobno, ale nie na gładką papkę.
Następnie dodajemy pozostałe przyprawy, sól, sodę, mąkę i wodę i dokładnie całość wyrabiamy ręką. Odstawiamy na co najmniej godzinę do lodówki, żeby masa stężała. Powinna być na tyle gęsta, by dawać się ugniatać i formować w kulki (w razie, gdyby była za rzadka dodajemy odrobinę mąki).
W głębokim rondlu rozgrzewamy olej. Czy jest odpowiednio gorący sprawdzamy wykałaczką – gdy pojawią się wokół niej znaczne pęcherzyki powietrza – temperatura jest w sam raz i możemy przystąpić do smażenia.
Rękoma formujemy małe kulki (wielkości tylko troszkę większej od włoskiego orzecha). Dokładnie ugniatamy masę, żeby nie rozpadła się podczas smażenia. Kulki lekko spłaszczamy i smażymy partiami w gorącym tłuszczu. Nie wrzucamy za dużo falafeli na raz, bo spadnie temperatura oleju i zaczną się one gotować i nasiąkać tłuszczem. Ja smażyłam po 6-7 sztuk na raz przez około 5-6 minut. W każdym bądź razie powinny być porządnie zezłocone, a nawet brązowe, żeby nie były surowe w środku.
Falafele odsączamy na ręczniku papierowym i zanim się obejrzycie już ich nie będzie :)

Jak dotrwają to podajemy je np. z sałatką z pomidorów, ogórka, rukoli, chili, cebulki i mięty, skropioną oliwą. Oraz pieczywem np. podgrzaną pitą lub kawałkami przypieczonej tortilli.
Polecam bardzo prosty sos – mieszamy 3 łyżki jogurtu greckiego z łyżeczką harrisy lub innej ostrej pasty paprykowej (np. sambalu) i gotowe :)

Smacznego!

Kisir – turecka sałatka z kaszy bulgur

Kisir wywodzi się z kuchni tureckiej. Dokładnie jest to sałatka przygotowywana na bazie kaszy bulgur. W zasadzie powinno się ją robić z bulguru drobnoziarnistego, ale użyłam gruboziarnistego, bo tylko takim dysponuję. Myślę, że równie dobrze bulgur można zastąpić kuskusem. Obok kaszy bulgur ważnymi składnikami są natka pietruszki, mięta, przecier pomidorowy i ostra pasta paprykowa. Nie mylmy czasem kisiru z tabouleh, gdyż w tabouleh składnikami dominującymi są natka pietruszki i mięta, a bulgur tylko im towarzyszy. W kisirze jest odwrotnie – składnikiem dominującym jest bulgur.
Bardzo posmakowała mi ta sałatka. Mam nadzieję, że dla Was także będzie ciekawym odkryciem.
Składniki (na 2-3 porcje):
1 szklanka kaszy bulgur
1/2 pęczka natki pietruszki, posiekanego
1/2 pęczka szczypioru, posiekanego
1 dymka, drobno posiekana
2 gałązki świeżej mięty (posiekanej) lub 1 łyżeczka suszonej
2 ząbki czosnku przeciśnięte przez praskę
1/2 papryczki chili drobno posiekanej
sok z 1/2 cytryny
3-4 łyżki oliwy
1 łyżka przecieru pomidorowego
1 łyżeczka pasty paprykowej ostrej np. sambalu
1/2 łyżeczki mielonego kuminu
1/2 łyżeczki słodkiej, mielonej papryki
sól, pieprz do smaku
Przygotowanie:
W rondelku zagotować 2 szklanki lekko osolonej wody. Wrzucić kaszę bulgur (gdy używamy drobnej kaszy bulgur, wystarczy zalać ją 2 szklankami wrzątku i odstawić pod przykryciem do napęcznienia) i gotować na małym ogniu ok. 7-8 minut, po czym wyłączyć i odstawić do ostygnięcia. Rozpulchnić ją widelcem.
Wymieszać kaszę z oliwą, czosnkiem, sokiem z cytryny, przecierem pomidorowym, pastą paprykową, kuminem i mieloną papryką. Można lekko pougniatać kaszę z przyprawami ręką. Następnie dodać posiekaną natkę, miętę, szczypior i dymkę. Dokładnie wymieszać. Na koniec doprawić solą i opcjonalnie pieprzem.
Przed spożyciem odstawić na co najmniej godzinę do lodówki.
Smacznego!
Przepis pochodzi z książki „Kuchnie Świata” pod red. Miry Bernardes-Rusin.

wtorek, 17 lutego 2015

Pieczona ryba po libańsku / Lebanese style baked fish

Lubię przygotowywać rybę na różne sposoby. W końcu ile można ją jeść smażoną w panierce (z resztą taką niespecjalnie lubię)? Zainteresował mnie pewien libański przepis na rybę z sumakiem i papryką. Co o nim sądzę? Nowy smak, trochę zaskakujący i dość ciekawy, ale nie powalił mnie na kolana. Prezentuję przepis, bo być może zainteresuje Was.
Fish is one of my favourite meat dish. I try new recipes because usually prepared fried breaded fish is boring (and also I do not like it much). I found something that interested me – a Lebanese recipe for a fish with pepper and sumac. A new flavour, little bit suprising and interesting but I do not think that I will come back to it. It was not bad but it is not my flavour regarding fish. But maybe someone of You will be courious of it :)
Składniki (na 2 porcje):
2 filety dowolnej ryby ze skórą (u mnie sandacz)
1 zielona papryka
1 czerwona papryka
4 ząbki czosnku, rozgniecione
sok wyciśnięty z jednej cytryny
2 łyżeczki suszonego oregano
2 łyżeczki suszonego tymianku
3/4 łyżeczki mielonej kolendry
4 łyżeczki sumaku
4 łyżeczki oliwy z oliwek + oliwa do pieczenia
sól do smaku
Przygotowanie:
Filety płuczemy i dokładnie osuszamy. Każdy lekko skrapiamy sokiem z cytryny, oprószamy solą i szczyptą tymianku. Odstawiamy na bok na godzinę.
W międzyczasie papryki kroimy w malutką kosteczkę. Czosnek, 2 łyżeczki oregano, 1 łyżeczkę tymianku, pozostały sok z cytryny, sumak, oliwę i odrobinę soli do smaku miksujemy na pastę. Dokładnie mieszamy ją z pokrojonymi paprykami.
Każdy filet układamy na oddzielnym arkuszu folii aluminiowej posmarowanej oliwą (skórą do dołu). Na każdym filecie układamy kawałki papryk wymieszane z pastą. Zamykamy pakunki z folii, pozostawiając mały otwór i wkładamy je na blasze do pieca nagrzanego do 180OC na 30 minut. Po 20 minutach otwieramy paczuszki i dopiekamy jeszcze 10 minut.
Podajemy z cząstkami cytryny lub limonki.
Smacznego!
Ingredients (2 servings):
2 any fish fillets skin on (I used a zander but it may be a cod)
1 green pepper (bell pepper), finely chopped
1 sweet red pepper, finely chopped
4 garlic cloves, crushed
1 lemon, juiced
2 teaspoons ground thyme
2 teaspoons ground oregano
3/4 teaspoons ground cilantro
4 teaspoons of quality sumac
4 teaspoons olive oil + for baking
salt or to taste
Preparation:
Rinse and carefully dry fish fillets. Then sprinkle them with lemon juice, season with salt and a pinch of thyme. Set aside for about one hour.
Meanwhile chopp peppers into small cubes. In a food processor mix crushed garlic with lemon juice, 5 teaspoons of ground thyme or oregano, ground cilantro, sumac, olive oil and salt to taste. Then mix the paste with chopped peppers.
Place each fillet on a separate oiled sheets of aluminum foil (skin down). Cover them with pepper paste then close them on top (create a package but leave a small gap). Place fillets in an oven preheated to 180OC (about 350OF) and bake 30 minutes. After 20 minutes open packages and bake another 10 minutes open.
Enjoy!
Przepis pochodzi ze strony / Recipe by Mama’s Lebanese Kitchen.
Przepis zmodyfikowałam / I modified the recipe

Labneh – arabski, domowy twarożek z jogurtu / Homemade Labneh – Greek yogurt cheese

Jedno z odkryć ostatniego czasu. Jako, że podstawą mojego śniadania jest razowy chleb posmarowany jakimś mazidłem plus ser, wędlina i dużo warzyw, dużą wagę przywiązuje do tego czym ów chleb smaruję. Może to być dobre masło, hummus lub twarożek. Na przykład taki Labneh, bliskowschodni twarożek, własnoręcznie przygotowywany z jogurtu greckiego. Przepis banalny, bo Labneh w zasadzie robi się sam – wykładamy jogurt na sitko wyłożone gazą i czekamy aż odcieknie (od 8 godzin do 2 dni, w zależności od tego jaką chcemy uzyskać konsystencję). Co więcej, poprzez dodanie odpowiednich przypraw, możemy uzyskać taki smak twarożku, na jaki akurat mamy ochotę. Szczerze polecam amatorom wszelkiego nabiału i greckich jogurtów.
One of the most important discoveries of the Year. I usually eat for breakfast sandwitches made of wholemeal bread with some cheese, meat and wegetables. Usually I place on bread butter, hummus or cream cheese, so for me it is very important that they are good quality. The best way is to prepare hummus or cheese on my own.  Today please enjoy Labneh – Arabic yogurt cheese  made of strained Greek yogurt. A preparation of Labneh is very simple – You put greek yogurt on a cheesecloth on a strainer and wait 8 hours or 2 days – depending on a consistency You want to reach. Moreover You may create Your own taste of it by addind spices You want. I truly recomend it to every fan of diary and Greek yogurt.
Składniki / Ingredients:
opakowanie (400 g) jogurtu greckiego / 400 g plain Greek yogurt
szczypta soli / pinch of salt
dowolne przyprawy (użyłam łyżeczkę sumaku i łyżeczkę roztartego w palcach tymianku) / spices (I used 1 tsp of sumac and 1 tsp of minced dried thyme)
Przygotowanie:
Najpierw mieszamy jogurt z przyprawami. Następnie na misce lub wysokim garnku układamy sitko, które wykładamy gazą (takiej wielkości, by wystawała poza sitko i dała się ewentualnie zawiązać nad jogurtem). Na gazę przekładamy jogurt. Całość odstawiamy do lodówki, do odcieknięcia na osiem godzin. Po tym czasie związujemy brzegi gazy tworząc coś w rodzaju paczuszki z jogurtem. Umieszczamy ją albo znowu na sitku, albo (żeby przyspieszyć proces odsączania) przywiązujemy paczuszkę np. do drewnianej łyżki, którą umieszczamy na rancie garnka, tak, żeby woda z paczuszki swobodnie spływała bezpośrednio do garnka. Umieszczamy w lodówce na kolejne 24-48 godzin w zależności od tego, jaka konsystencja nas interesuje (ja swój Labneh trzymałam w sumie 32 godziny). Po tym czasie przekładamy twarożek do jakiegoś zamykanego pojemnika i możemy konsumować :)
Smacznego!
Przepis pochodzi z bloga chefindisguise
Preparation:
In a bowl, stir together the yogurt and spices. Place a piece of cheesecloth in a strainer and place it over a deep bowl or pot. Then place a jogurt in the center and let it strain for 8 hours in a refrigerator. Then You need to pull corners  of the cheesecloth up and tie them tightly to create a small bundle. The bundle may stay on a strainer or You may suspend it over a bowl for example on a wooden spoon. Leave it for at least next 24 hours. I drained my cheese for 32 hours totally but You may leave it longer to reach th thickness You want. After that remove the thickened labneh from the cheesecloth and enjoy it.
Recipe by chefindisguise

Hummus z bobu / Fava bean hummus

Wariacja na temat hummusu, tradycyjnie przygotowywanego z ciecierzycy. Hummus wywodzi się z kuchni libańskiej, ale jest bardzo popularny we wszystkich krajach Bliskiego Wschodu. Jest to pasta / dip przygotowywany z ugotowanej i przetartej (zmielonej lub zmiksowanej) ciecierzycy, pasty tahini, czosnku, soku z cytryny i oliwy.
Dla mnie hummus, zarówno w tradycyjnej jak i zmodyfikowanej wersji jest po prostu wspaniałym, zdrowym smarowidłem do kanapek. Często stosuję go zamiast masła (masło też jadam, gdyż pomimo tego, że jest tłuste ma wiele witamin i wartości odżywczych; margaryny w swojej kuchni nie używam w żadnej postaci). Dzisiaj polecam Wam hummus z bobu, jako ciekawą odmianę od tego z ciecierzycy.
My variation on hummus. Traditionally it is made of chickpeas, tahini, fresh lemon juice and garlic. It is a traditional Lebanese dip but popular throughout the Middle East and also around the world. In my version I use cooked fava (broad) beans instead of chickpeas. The rest of ingredients are similar. Please enjoy it as a dip or a healthy substitute of butter.
Składniki:
hummus:
300 g ugotowanego, obranego bobu / 300 g cooked and peeled fava (broad) beans
3-4 łyżeczki tahini / 3-4 teaspoons tahini
3 łyżki soku z cytryny / 3-4 tablespoons fresh lemon juice
4 łyżki przegotowanej, zimnej wody / 4 tablespoons cold water
2 ząbki czosnku / 2 garlic cloves, minced
sól / salt
1 łyżka oliwy z oliwek / 1 tablespoon olive oil
łyżeczka ziaren czarnego lub białego sezamu / 1 teaspoon sesame seeds (black or white)
tahini:
6 łyżek białego sezamu / 6 tablespoons white sesame seeds
2 łyżki oliwy z oliwek / 2 tablespoons olive oil
1 łyżka oleju z prażonych ziaren sezamu (gdy nie posiadamy, użyjmy w sumie 3 łyżek oliwy) / 1 tablespoon toasted sesame oil (if we do not have, we may use 3 tbsp olive oil in total)
Przygotowanie:
Tahini: na patelni podprażyć sezam (aż się lekko zrumieni), następnie zmiksować go z oliwą i olejem sezamowym na gładką masę.
Hummus: Bób zmiksować na gładko z sokiem z cytryny, posiekanym czosnkiem, wodą i 1 łyżką oliwy z oliwek. Gdyby pasta była zbyt gęsta, dodać jeszcze odrobinę wody. Następnie dodać tahini i jeszcze raz zmiksować lub wymieszać. Przed podaniem doprawić solą i wymieszać z ziarenkami sezamu.
Podawać jako dip do pity lub pastę na kanapki.
Smacznego!
Preparation:
Toast sesame seeds in a dry frying pan, stiring them from time to time. Toast seeds until they are lightly colored about 5 minutes. Cool them down  and place in a food processor with olive oil and toasted sesame oil. Process until the mixture forms a thick and fairly smooth paste.
Place peeled fava beans in a food processor. Process with olive oil, lemon juice, minced garlic and water until smooth paste (if it is too thick, add more water). Add tahini and mix together. Add salt to taste and sesame seeds and mix well.
Serve with pitas or as a paste to bread.

Baba ghanoush i domowa tahini

Baba ghanoush (czytamy baba g(h)anuż) to tradycyjne danie kuchni Bliskiego Wschodu, szczególnie popularne w Syrii i Libanie. Jest to bardzo prosta w przygotowaniu pasta, w której skład wchodzą przede wszystkim pieczone bakłażany i pasta tahini. Tahini to nic innego jak pasta sezamowa, którą z powodzeniem możemy przygotować sami, w domowym zaciszu.
Baba ghanoush może być stosowana zarówno jako pasta do pieczywa jak i dip do warzyw lub mięs.


Składniki:

2 średniej wielkości bakłażany
2-3 łyżki soku z cytryny
2 ząbki czosnku przeciśnięte przez praskę
szczypta kuminu
szczypta chili
3 kopiaste łyżeczki tahini
sól do smaku
opcjonalnie oliwa (nie dodawałam, bo tahini jest oleista)
domowa pasta tahini(w ilości potrzebnej do baby):
3-4 kopiaste łyżki białego sezamu
około 1 łyżki oleju (może być sezamowy z niepalonych ziaren sezamu lub rzepakowy)


Przygotowanie:

Bakłażany myjemy, nakłuwamy ich skórkę widelcem i wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 190-200 na około 35 minut. Pieczemy je na blasze wyłożonej folią aluminiową do momentu, aż pomarszczą się i będą miękkie.
W międzyczasie przygotowujemy tahini: na suchej patelni prażymy ziarna sezamu. Zdejmujemy je z ognia, gdy będą złociste. Po ostudzeniu przesypujemy do blendera/miksera i miksujemy z olejem na pastę. I oto mamy tahini :)
Upieczone bakłażany pozostawiamy do ostygnięcia. Następnie wydrążamy miąższ, który przekładamy do pojemnika miksera. Miksujemy go wraz z ząbkami czosnku, sokiem z cytryny i pastą tahini. Na koniec doprawiamy kuminem, chili i solą według uznania. Przed podaniem schładzamy w lodówce co najmniej przez godzinę. Podajemy na przykład z oliwkami, pomidorem.
Smacznego! Warzywa psiankowate 2014