Sezam uwielbiam od małego – pierwszy raz
spróbowałam go chyba w sezamkach i od tamtej pory pokochałam miłością
dozgonną. Dodaję go do wielu potraw (nie tylko kuchni orientalnej) np.
kanapek, mięs, stosuję jako panierkę, dodaję do musli, a wszelkie
sałatki i warzywa uwielbiam doprawić odrobiną oleju z prażonych ziaren
sezamu. O prozdrowotnych właściwościach sezamu pisałam tutaj.
Dzisiaj chciałabym opowiedzieć Wam o gomasio – soli sezamowej, która
jest jednym z ważniejszych produktów diety makrobiotycznej. Nie stosuję
tej diety, ale cenię sobie wszelkie ciekawostki, które mają dobroczynny
wpływ na nasze zdrowie. Zaskakująco dużo takich produktów znajdziemy w
kuchni wschodniej (przede wszystkim chińskiej i japońskiej) – oczywiście
mam na myśli tradycyjną kuchnię, a nie fusion amerykańsko-chiński i
fast food, który dociera do dużych miast (czy ktoś widział grubego
Chińczyka lub Japończyka zanim do Japonii i Chin dotarły złe nawyki
żywieniowe z Zachodu?).
Gomasio jest przyprawą powstałą z
połączenia prażonej soli (kamiennej lub morskiej, a nie rafinowanej) i
ziaren sezamu. Ilość soli i sezamu waha się w przedziale od 1:8 do 1:16,
w zależności od pory roku. I tak latem soli powinno być mniej, więc
stosunek soli do sezamu powinien wynosić np. 1:16 lub 1:12 zaś zimą co
najwyżej 1:10 (najlepiej 1:8 – dokładnie w takim stosunku przygotowałam
gomasio).
Zalety gomasio:
- zapobiega zbytniemu zakwaszeniu krwi
- sól w takiej postaci nie powoduje pragnienia
- neutralizuje niekorzystne działanie cukru (głównie ze słodyczy) na organizm
- wspomaga działanie układu nerwowego
- zmniejsza opuchliznę
- wzmaga wydzielanie soków żołądkowych
- stymuluje metabolizm
- zapobiega osteoporozie (*)
- sól w takiej postaci nie powoduje pragnienia
- neutralizuje niekorzystne działanie cukru (głównie ze słodyczy) na organizm
- wspomaga działanie układu nerwowego
- zmniejsza opuchliznę
- wzmaga wydzielanie soków żołądkowych
- stymuluje metabolizm
- zapobiega osteoporozie (*)
Zastosowanie gomasio: generalnie zamiast soli – np. jako dodatek do zup, sałatek, gulaszy, do kanapek, kasz i ryżu, gotowanych i pieczonych warzyw.
Składniki (w stosunku 1:8):
1 łyżka soli np. morkiej lub kamienn
Przygotowanie:
Rozgrzewamy patelnię o nieprzywierającym
dnie. Wsypujemy sól i na małym ogniu prażymy ją około 3 minut. Następnie
dodajemy sezam i całość prażymy do zezłocenia (sezam może zacząć
strzelać, więc później możemy przykryć patelnię). Od czasu do czasu
mieszamy np. potrząsając patelnią. Uważamy, by nie spalić ziaren –
lepiej żeby były lekko złociste niż spalone na amen.
Następnie całość musimy rozdrobnić, ale w
ten sposób, by część ziaren pozostała w miarę w całości. Najlepiej użyć
do tego moździerza, choć można po prostu całość zmiksować. Sól powinna
całkowicie rozpuścić się w oleju powstałym w wyniku ucierania sezamu.
Przygotowane w ten sposób gomasio
przekładamy do zakręcanego słoiczka, trzymamy w chłodnym i ciemnym
miejscu (ale poza lodówką). Powinniśmy je spożyć w ciągu góra miesiąca.
Smacznego!
(*) Źródło informacji: Wegetariański Świat nr 90/grudzień 2003

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz