Chyba lekko podziębiłam się. Nie wiem
jakim cudem, ale cóż… A na przeziębienie najlepszy jest czosnek, imbir i
sok z cytryny. Wszystko to możemy znaleźć w curry, które dodatkowo,
dzięki chili porządnie nas rozgrzeje. Curry z dodatkiem zielonej pasty,
kurczaka, białej rzodkwi i cukinii. Takie biało-zielone

2 ząbki czosnku, rozgniecione, posiekane
kawałek (2,5 cm) imbiru, obranego, posiekanego
1 łyżeczka oleju kokosowego
1 kopiasta łyżeczka zielonej pasty curry
1 pierś kurczaka (pojedyncza)
1 biała papryka, pokrojona w kostkę
1 łodyga selera naciowego, obrana i pokrojona w plasterki
1/4 białej rzodkwi (długiej) pokrojonej w cienkie pół-plasterki
pół średniej wielkości dużej cukinii
200 ml mleka kokosowego
2 łyżki sosu rybnego
2 liście limonki kaffir (lub skórka otarta z połowy limonki)
1 łyżka soku z limonki lub cytryny
szczypta cukru
opcjonalnie 1/4 łyżeczki pasty ze sfermentowanych krewetek
Przygotowanie:
W woku lub na patelni rozgrzewamy olej.
Wrzucamy imbir i czosnek, które przesmażamy około 30 sekund. Następnie
dodajemy pastę curry, którą także przesmażamy około 30 sekund, po czym
dodajemy pokrojoną w kostkę pierś kurczaka. Smażymy, aż mięso się
„zetnie”. Wówczas dodajemy paprykę, łodygę selera i rzodkiew. Smażymy
około 2 minut, po czym całość zalewamy mlekiem kokosowym.
Dodajemy listki kaffiru (lub skórkę
limonki), sos rybny, pastę krewetkową i cukier. Całość dusimy około 5
minut, po czym dodajemy pokrojoną w pół-plasterki cukinię. Ponownie
dusimy około 5 minut. Na końcu doprawiamy do smaku sokiem z cytryny lub
limonki i ewentualnie sosem sojowym, gdyby było zbyt mało słone.
Podajemy np. z ryżem jaśminowym lub spożywamy samodzielnie.Smacznego!